The move!

Przepraszam za opóźnienie w publikowaniu kolejnego postu, jednak oboje z Dominikiem w trakcie przeprowadzki zgubiliśmy nasze ładowarki od laptopów.

 

Wreszcie po przeprowadzce. Niestety nie było tak gładko, jak się spodziewałam. Do samej przeprowadzki postanowiliśmy przygotowywać się już tydzień wcześniej, począwszy od pakowania kartonów, rozmontowywania mebli a skończywszy na wyrzucaniu tych zbędnych rzeczy nagromadzonych przez 1,5 roku. Nie udało się – w ferworze spędzania ostatnich dni z przyjaciółmi, organizowania pożegnalnych śniadań lub grilli, rozpoczęliśmy pakowanie dwa dni przed datą zdania mieszkania.

 

Liczenie kartonów zakończyliśmy na 40. Każdy kolejny wywoływał przerażenie w oczach i pytanie – jak my to wszystko pomieścimy? :( Im więcej spakowanych rzeczy tym częściej stwierdzaliśmy, że daliśmy się wciągnąć współczesnemu konsumpcjonizmowi.

 

Na szczęście z ogromną pomocą znajomych udało nam się wszystko upchnąć do naszego sprintera. Po 10h pakowania, malowania i sprzątania – JEDNOCZEŚNIE!! – ruszyliśmy w długo upragnionym kierunku – Kolonia!! :) Brzmi dość kolorowo? Zdecydowanie nie było. Po pierwsze nie zdążyliśmy uprzątnąć mieszkania na czas, więc nie mogliśmy zdać kluczy, a po drugie do Kolonii zajechaliśmy sporo po północy, po czym od razu zabraliśmy się za rozpakowywanie naszych manatków. I tu pojawia się NAJWAŻNIEJSZY problem. Wycieńczeni pracą i podróżą kompletnie nie koordynowaliśmy kolejności i porządku rozpakowywanych kartonów, a co za tym idzie pogubiliśmy się gdzie co jest :) Na dodatek pod koniec porządkowania w Chemnitz, w pośpiechu wrzucaliśmy do w miarę pustych kartonów to, co napotkaliśmy na drodze. I tak oto przybory kuchenne znajdujemy w kartonie „ubrania”, a świeżo uprane skarpetki - wciśnięte gdzieś między proszki do prania. Jednym słowem katastrofa :) Pomijam, że karton „rzeczy ważne łazienka” znalazł się na samym końcu ogromnego garażu, przyciśnięty innymi częściami/meblami/pakunkami.

 

To była moja pierwsza tak duża przeprowadzka (do tej pory pakowałam tylko i wyłącznie ubrania i ruszałam w drogę) z związku z czym nie byłam kompletnie świadoma czekających mnie trudności i mąk. Na przyszłość wiem, że aby przeprowadzka nie zamieniła cię w strzępek nerwów, należy się do niej odpowiednio przygotować.

 

Po pierwsze – zadbaj o kartony stworzone specjalnie na przeprowadzkę! A nie małe po butach :)

 

Po drugie – zacznij pakować rzeczy odpowiednio wcześniej. Nie zostawiaj pełnej szafy z ubraniami skoro wiesz, że do przeprowadzki zostały Ci dwa dni. Zacznij systematycznie pakować każdy pokój po kolei. Jeżeli wiesz, że niektórych rzeczy będziesz z pewnością jeszcze potrzebowała, przygotuj na nie mniejsze kartony.

 

Po trzecie – nie wiem czy w naszym przypadku nie był to największy błąd – zacznij rozmontowywać wieszaki/ krany/ meble itp. Itd. Odpowiednio wcześniej. Najlepiej kilka dni wcześniej – dwa dni możesz przecież siedzieć na krześle, zamiast na przewygodnej kanapie :) 

 

Po czwarte – pakuj rzeczy tematycznie i nie wrzucaj ich NIGDY PRZEDNIGDY do obojętne jakiego kartonu, tylko dlatego, że zostało w nim odrobinę miejsca (tak właśnie zgubiliśmy śruby od naszej kanapy :( ) I oczywiście podpisuj kartony, nie tylko „kuchnia”, „łazienka”, „salon”, ale także po krótce, co dokładnie znajduje się w danym miejscu. Ułatwi Ci to znalezienie rzeczy wtedy, kiedy będziesz ich najbardziej potrzebowała.

 

Po piąte i ostatnie – koordynuj swoją „ekipę” przeprowadzkową, tak aby najpotrzebniejsze rzeczy użytku codziennego zostały rozpakowane na jedna stronę, a te które spokojnie mogą poczekać na swój czas – na druga.

 

Niestety kiedy emocje przeprowadzkowe już opadły, poddałam się wirusom a tu tyle kartonów czeka na rozpakowanie L No nic – wszystko w swoim czasie. A czy Wy macie jakieś ciekawe przygody związane z przeprowadzką?

 

Pozdrawiam Was ciepło z łózka! XOXO

 

 

Sorry for the delay in the writing of this entry but during our move we both lost our laptop-chargers :(

 

At last after the move! Unfortunately, it didn’t go so well as I expected. We’ve decided to begin our preparation for the move already one week earlier – starting with packing our things into cardboards, taking apart some furnitures and ending with throwing away some of things which we had collected in 1,5 years. It wasn’t a success – in the heat of spending last days with our friends, organizing „good bye“ breakfast or grill – we started packing things two days before handing over the apartment.

 

We stopped counting cardboards by 40. Every next cardboard aroused fear and caused a question – how can we fit all of those things into a car?. The more cardboards we packed the more we stated that we allowed the current consumerism to pull us into it.

 

Fortunately, with a big help from our friends, we could stuff everything into our sprinter. After 10 hours of packing, painting and cleaning – at the same time of course – we started our trip in awaited direction – Cologne!! Does it sound colorful? It definitely wasn’t! First we didn’t manage to clean our apartment so we couldn’t hand over the keys, second we arrived in Cologne after midnight and we started unpacking! And here comes the BIGGEST problem. Really exhausted after „working hard“ the whole day and really long journey, we didn’t coordinate the order of unpacked cardboards. As a result we lost ourselves and now we have no idea where is what :) In addition, at the end in Chemnitz, we were so in a hurry, that we just throw everything, what lied in the apartment, to cardboards, which were quite empty. Now we can find our kitchen utensils in a cardboard „clothing“ and our fresh washed socks somewhere between washing powders. Just disaster! To say nothing of the fact, that our most important things from the bathroom were placed somewhere deep, at the end of  the huge garage behind furniture.

 

It was my first so big move (till now I just packed my clothing), therefore I wasn’t aware of the difficulties, which were waiting for us. For the future I know, that when you don’t want, that a move will change your life in a nightmare and you in a nervous wreck, you need to prepare properly for it.

 

First – you need to take care about cardboards which are meant for a move. Don’t use shoes cardboards! :)

 

Second – start to pack your things properly earlier. Don’t leave your whole wardrobe to the last moment when you already know that to your move are two days left. Start to pack everything systematically – room by room. When you know, that you will need some things later, prepare for them smaller cardboards.

 

Third – I don’t know if it wasn’t the biggest mistake in our case start dismantling pegs/ taps/ furniture and so on duly early – the best – couple days before. You can sit two days on the chair instead of on a comfortable couch.

 

Fourth – pack your things systematically and NEVER EVER throw your things to accidental cardboards just because they are not completely full (that’s how we lost screws from our couch). And of course, write down what is in the cardboard – not only „kitchen”, „bathroom”, „living room” but more precisely what exactly is in this cardboard. That will make easier finding things, when you will quickly need them.

 

Fifth and last – coordinate your move-team, that the most needed things of everyday use will be unpacked on the one side and all others – on the other side.

 

Unfortunately, when our move – emotions fallen, I abandon myself to a virus L The sadness is bigger because of the amount of cardboards waiting for me to unpack. All in good time! :)

 

Did you have maybe some interesting move–adventures?

 

XOXO

 

Write a comment

Comments: 1
  • #1

    Ania (Wednesday, 10 May 2017 17:39)

    Mój Mężczyzna podczas przeprowadzki spakował wszystkie swoje ciuchy w worki na śmieci, wydało mi się to przekomiczne ;) do czasu.. gdy okazało się, że takowe worki bardzo fajnie upychały się w małym aucie!