Several in a row!



For my first and unfortunately last holiday with my sister, we went to Tenerife and with a clear conscience I can say that it was one of the best (if not the best) holidays in my life. We were extremely harmonious to this, how we should spend our free time. In the morning, after breakfast, eaten on our room terrace, we sunbathed on the beach or next to the swimming pool. In the afternoon, we were going to one of the restaurants next to the beach and in the evening we dropped in to some party J 

 

With those holidays is also one more memory connected – regular girls-shopping. I perfectly remember, how I wondered to my sister, that she was buying two identical things, just in different colors. However, over time I started to understand her. Not only that I started doing the same, what she has done before! J

If buying the same basics in different colors happens to me from time to time, than passionate buying many clothes from the same category in a short period of time became almost my tradition.


Na pierwsze i niestety ostatnie wakacje z moją siostrą wybrałyśmy się na Teneryfę i z czystym sumieniem muszę przyznać, że były to jedne z najlepszych (o ile nie najlepsze) wakacji w moim życiu. Byłyśmy niezwykle zgodne co do form spędzania czasu wolnego. Rankiem, po śniadaniu zjedzonym na tarasie naszego pokoju, opalałyśmy się na plaży lub przy basenie. Po południu udawałyśmy się na obiad do jednej z restauracji znajdującej się na plaży, a wieczorem na imprezę J

 

Z tymi wakacjami powiązane jest jeszcze jedno wspomnienie – regularny babski shopping. Doskonale pamiętam, jak wówczas dziwiłam się mojej siostrze, iż kupowała dwie takie same rzeczy, tylko w różnych kolorach. Z biegiem czasu jednak zaczynam ją rozumieć i mało tego, sama zaczynam robić to, co ona wówczas :)

Czy miałyście kiedyś tak, że kupując pewną rzecz, nabierałyście natychmiast ochoty na tę samą rzecz innego koloru, lub inną rzecz z tej samej kategorii produktów? O ile przypadku basiców zdarza mi się czasami kupić kilka ubrań tego samego koloru, to namiętne kupowanie, w krótkim czasie, wielu ubrań należących do tej samej kategorii stało się już prawie moją tradycją.



Overalls, you could already see in previous posts on the blog (also those once from Rome) are a result of one of my shopping rows (first in the collection was the white one from the second Roman entry). It was similar with patterned trousers (which I presented to you in the entry from castle in Brühl) or flip-flops. In the todays post you can also find one of my “obsessions” viz. jeans with flowers. I waited for a really long time to find my dream model – simple skinny jeans, which besides flowers in a beautiful color, won’t have any of rips, used-look, additional discolorations or stains. I looked for them at many shops but because I think, that this trend will not last for many seasons, I didn’t want to overpay. I finally found my model by Zara – bright jeans with red flowers, which you can see in my todays entry. Although I’m delighted with this purchase, when I saw this one from Mohito, which I presented to you in a post from Düsseldorf - https://www.mynameisaguna.com/2017/06/14/short-visit-in-d%C3%BCsseldorf/ - I just had to have them. That way I became an owner of two flowered jeans’, which for not-perceptive observer look exactly the same J You can be a judge of it …J




Kombinezony, które mieliście okazję oglądać w kilku ostatnich postach (także tych z Rzymu), są wynikiem jednego z ciągów zakupowych J (pierwszy w kolekcji był biały kobinezon z drugiego postu rzymskiego). Podobnie było ze spodniami we wzorki (które prezentowałam Wam w poście z zamku w Brühl) czy z butami typu klapki. W dzisiejszym poście również kolejna moja „obsesja“, a mianowicie jeansy z kwiatami. Bardzo długo szukałam wymarzonego modelu – prostych rurek, które oprócz kwiatów w pięknym kolorze, nie będą miały żadnych podarć, przetarć, dodatkowych przebarwień lub plam. Przeszukałam dużą część sklepów, a z racji tego, że sądzę, że trend ten nie potrwa wielu sezonów, nie chciałam przepłacać. W końcu znalazłam swój model z Zary – jasne jeansy z czerwonymi kwiatkami, któr możecie zobaczyć w dzisiejszym poście. Mimo, że jestem zachwycona tym zakupem, gdy tylko zobaczyłam te z Mohito, które prezentowałam Wam w poście z Düsseldorfu - https://www.mynameisaguna.com/2017/06/14/short-visit-in-d%C3%BCsseldorf/ - po prostu musiałam je mieć. Tym sposobem stałam się posiadaczką dwóch par kwiatowych jeansów, które dla niewnikliwego obserwatora wyglądają identycznie J Oceńcie sami… J



Outfit on the first and third photo:

 

Jeans - ZARA

Blouse/ Bluzka - River Island

Sunglasses/ Okulary - GUESS

Shoes/ Buty - New Balance on Zalando.de


PS. At the moment, when I’ve decided to purchase my first pair of New Balance (or maybe the weather in Cologne forced me to buy them), I had already a second pair picked – in another color J

PS. W momencie, w którym zdecydowałam się na zakup mojej pierwszej pary New Balance‘ów (czy raczej pogoda panująca w Kolonii mnie do tego zmusiła), miałam już upatrzoną drugą – w innym kolorze J

Write a comment

Comments: 1
  • #1

    Hanna (Saturday, 19 August 2017 00:12)

    Nice pictures and nice clothing :) I like your writing.
    Keep on!